Prawda jest taka, że polacy sobie sami kręcą na siebie bata. Odkąd pamiętam, już od przedszkola matki, babki i przedszkolanki wychowują armie białorycerzy przez pranie mózgu - kwiatki na dzień kobiet, noszenie tornistra i inne usługiwanie. Dnia chłopaka nie pamiętam aby był choć raz. Kobiety przyzwyczajone od najmłodszych lat do usługiwania z czasem przestają to doceniać i uznają to za pewnik jak samotne matki uznają zasiłki i 800+ za coś co im się po prostu należy. Nie ma chyba na świecie większych cucków niż polaków - w żadnym innym kraju nie ma takiej tradycji białorycerstwa. Kobiety mają tu jak w raju i znudzone tą dobrocią i odwiecznym lizaniu d,,y zaczynają szukać wrażeń z zagraniczniakami.
Odpowiedz